facebook
Nie mam marzeń, bo wszystko jest w zasięgu ręki PDF Print Adres email
Społeczeństwo
Czwartek, 08 października 2009 09:32

Dziewczyna Robinsona, niepokonana, piękna, typowa „twarda góralka”, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. O kim mowa? Oczywiście chodzi o Kasię Drzyżdżyk, która 5 lat temu wygrała popularny reality show- Wyprawę Robinson. nie_mamZyskała sławę i sporą grupę fanów. Wielu czytelników zastanawia się co od czasu wygranej zmieniło się w życiu Kasi, postanowiliśmy rozwiać wszelkie wątpliwości...


Od czasów Robinsona minęło już sporo czasu, co u Ciebie słychać? Czy nie jest tak, że sława już minęła i ludzie zapominają, kto to jest Kasia Drzyżdżyk?
Obawiałam się, że zadasz to pytanie (śmiech). No cóż, jestem już mamą i żoną. Moje życie bardzo się zmieniło, zresztą dziecko wszystko zmienia. Teraz moim oddechem jest dla mnie moja fantastyczna córeczka, która ma już 20 miesięcy.

Czujesz się piękna?
Ja za taką osobę wcale się nie uważam, chociaż muszę przyznać, że jak urodziłam moją córeczkę, to nigdy piękniejsza się nie czułam. Śmieję się, że dostałam od mojej Emilci nową figurę. Nigdy tak szczupła jak po porodzie nie byłam.

Czy swoją córeczkę też byś wysłała na bezludną wyspę?
Nie zastanawiałam się nad tym. Staram się ją z każdej strony chronić i jak na razie jestem najspokojniejsza, kiedy jest obok mnie. Jak dorośnie, to kto wie. Urodę ma po tatusiu, ale charakter chyba po mnie, więc jestem spokojna, bo na pewno sobie w życiu poradzi. Myślę, że pobyt na bezludnej wyspie byłby dla niej ciekawym doświadczeniem.

A co z Twoją karierą? Jakie propozycje miałaś po programie?
Oj sporo tego było. Po zakończeniu programu wszystko było zwariowane, ciągle jacyś obcy ludzie coś ode mnie chcieli. Był czas, że wszystko było w biegu. Pojawiały się sesje zdjęciowe. W jeden dzień byłam w Warszawie, w drugi w Krakowie, a na następny już w Poznaniu... Miałam też propozycję pracy w telewizji.

Ale?

Oj gdyby się miało ten rozum co teraz... (śmiech)

Sława minęła?
Dalej jestem rozpoznawalna. Ten program był inny, ale to nie mnie oceniać, czy sława minęła. Nigdy popularność nie była dla mnie najważniejsza. Cenię sobie prywatność, teraz kiedy mam dziecko, jest to dla mnie szczególnie ważne.

Nie da się jednak ukryć, że wzbudziłaś zainteresowanie swoją osobą, do tej pory pojawiają się opinie na Twój temat na forach internetowych, czytasz je czasami?
Dla mnie nie ma znaczenia, co ktoś o mnie myśli. Jestem odporna na takie rzeczy. Kiedyś z głupoty zerknęłam na takie forum... muszę przyznać, że się uśmiałam. Fora to nie wszystko. Któregoś wieczoru dzwoni do mnie przyjaciółka i mówi, że mam konto na naszej klasie. Ja w ogóle nie wiedziałam, co to za portal. Faktycznie ktoś się pode mnie podszył i założył mi profil, dodając nawet zdjęcie dziecka...Mój mąż zajął się tym i profil usunięto.

Jesteś szczęśliwa?

Tego co widziałam, zwiedziłam nikt mi nie odbierze. Kiedyś potrafiłam się spakować w 5 minut i z dnia na dzień gdzieś pojechać. Teraz mam rodzinę, Emilkę i kochającego męża. Jestem szczęśliwa.

A co z własnym gabinetem odnowy biologicznej i masażu?
Skończyłam rehabilitację, ale myślę teraz o kosmetologii, bo faktycznie bardzo bym chciała mieć swoje SPA, myślę że te plany już wkrótce zrealizuję.

Masz jakieś marzenie?
Kiedyś się nad tym nawet zastanawiałam i stwierdziłam że nie mam marzeń, bo wszystko jest w zasięgu ręki. Co ma być, to będzie. Wszystko jest możliwe, trzeba tylko chcieć.

Rozmawiała
Magdalena Wilczęga

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :