facebook

Księżna Zofia, czyli Biała Dama z Darłowa PDF Print Adres email
Turystyka
Wtorek, 06 sierpnia 2013 06:43

Darłowo na lato| Była wysoką blondynką o pięknych rysach twarzy. Jej urodę odnotowywali kronikarze. Pięknie mówiła po polsku i okazała się znakomitą negocjatorką. Miała szansę zostać polską królową, żoną Kazimierza Jagiellończyka. Jednak w pamięci ludu Zofia, księżna pomorska z rodu Gryfitów, zapisała się jako kobieta, która miała rzekomo otruć własne dzieci.

Zofia była córką księżnej Marii Mazowieckiej i księcia Bogusława IX Gryfity, niedoszłego – po królu Eryku I – władcy Danii, Norwegii i Szwecji. Urodziła się w 1434 lub 1435 roku i wychowywała na zamkach w Darłowie i Słupsku. Księżna matka chowała ją w polskim duchu i jej językiem macierzystym uczyniła także polski. Na scenę dziejową Zofia wchodzi jako nastolatka. Podlotek, u którego widać było oznaki rozkwitającej wielkiej urody oczarował sobą Eryka Pomorskiego, wygnanego króla Danii, Szwecji i Norwegii. Król po śmierci ojca Zofii wrócił do swojego rodzinnego Darłowa i objął w nim rządy. Około 1448 roku Eryk swatał Zofię z królem polskim Kazimierzem Jagiellończykiem. Nie wiadomo, czy młodzi widzieli się i czy połączyły ich jakieś uczucia, ale do ślubu ostatecznie nie doszło, bo sprzeciwili się mu możni z Małopolski. Ponadto przeszkodą było także zbyt bliskie pokrewieństwo Zofii i królewicza (babką księżniczki była siostra Władysława Jagiełły, ojca Kazimierza). Według przekazów historycznych, po latach polski król miał żałować, że nie miał u swego boku Zofii.
Piękna, ale nieszczęśliwa para
Zofia została w 1451 roku żoną Eryka II, wywodzącego się z pomorskiej dynastii księcia wołogoskiego. To jego stary król Eryk upatrzył sobie na sukcesora darłowskiego księstwa, jako że nie miał własnych dzieci. Młodzi wzięli ślub w kościele Najświętszej Marii Panny w Darłowie, a huczne wesele odbyło się w zamku.
Współcześni im kronikarze opisywali Zofię i Eryka II jako piękną parę. Oboje bowiem odznaczali się wielką urodą. On - wysoki, o harmonijnych rysach twarzy i wspaniałych jasnych włosach opadających kędziorami na ramiona. Ona – wysoka blondynka o pięknej i dumnej twarzy. Jedna z kronik opisywała, że Zofia to „niewiasta urodziwa, oblicza cudnego i obyczajów wymowy wdzięcznej i roztropnej, i mądra nad obyczaj innych białogłów”. Cieniem na ich związku mogła się kłaść jedynie spora różnica wieku. W dniu ślubu Eryk miał 26 lat, a Zofia jedynie 16.
Początki wspólnego pożycia książęcej pary zapowiadał się bardzo dobrze. Oboje przenieśli się na wyspę Wolin, gdzie urządzili własną siedzibę. Para żyła zgodnie, o czym świadczą choćby rychło po sobie pojawiające się na świecie dzieci. Eryk II i Zofia dochowali się aż dziesiątki potomstwa: czterech synów i sześciu córek.
Zalety rozumu opiewane u Zofii przez kronikarza dały o sobie znać już na początku małżeństwa. To zapewne wychowana po polsku księżna namówiła Eryka II, aby opowiedział po stronie polskiego królestwa w wojnie trzynastoletniej. Młody książę wiele tym ryzykował, bo jego opiekun Eryk I stanął za Krzyżakami i nawet rozważał wysłanie pod ich rozkazy własnego oddziału. Sama Zofia demonstracyjnie pokazywała, że w tym konflikcie zbrojnym sprzyja królowi polskiemu.
Miarka sprzeciwu Eryka II wobec Eryka I przebrała się, gdy młody książę zagarnął z terytorium starego księcia i króla (przebywając na wygnaniu w Darłowie Eryk I Pomorski nadal tytułował się władcą trzech królestw skandynawskich) okręg Maszewo pod Goleniowem. Porywczy stary władca zagroził wydziedziczeniem Eryka II. Spór zażegnano dzięki pomocy szlachty pomorskiej, a ostatecznie zakończył się on dwa lata później, gdy zmarł Eryk I Pomorski i całe księstwo przeszło w ręce Eryka II.
 Ale książę senior nie zapomniał młodemu księciu nieposłuszeństwa i wedle legendy zemścił się na nim zza grobu. Co prawda władzę w księstwie otrzymał Eryk II, ale bajeczne skarby byłego króla Skandynawii dostała w testamencie jego ulubiona krewna, czyli Zofia. A skarby te ponoć były ogromne, choć splamione krwią, gdyż były król po wygnaniu z potrójnego tronu został korsarzem i trudnił się rabunkami na Bałtyku. Nazywano go nawet Ostatnim Wikingiem. W ten sposób została księżna Zofia właścicielką m.in. srebrnych figurek dwunastu apostołów, posągu Chrystusa wielkości kilkunastoletniego chłopca wykonanego ze szczerego arabskiego złota, kosztownego rogu oprawionego w złoto, złotego medalu o wartości 10 tysięcy guldenów. Wśród skarbu znajdowało się wiele cennych naczyń i zastaw stołowych ze srebra i złota, a także klejnoty. Późniejsi królowie duńscy uważali te skarby za własność korony duńskiej i domagali się ich zwrotu po śmierci Eryka. Oskarżali także byłego władcę o to, że zabrał ze sobą duńskie i szwedzkie insygnia koronacyjne. Jedynie złotego gołębia wykonanego z kruszcu o wadze czterech kilogramów włożono królowi z Darłowa do trumny. Po odziedziczeniu takich skarbów księżna Zofia stała się niezależna finansowo, co w jej czasach, nawet w przypadku tak wysoko urodzonych kobiet, nie było częste.
Dramatyczne rozstanie 
Bogaty dar okazał się jednak przekleństwem dla miłości Eryka II i Zofii. Po objęciu władzy w księstwie młody władca musiał stawić czoła bardzo trudniej sytuacji politycznej. Na wschodzie jego kraju stany pruskie walczyły z Krzyżakami i stale istniało zagrożenie, że konflikt ten przeniesie się na całe Pomorze. Zachodniej i południowej granicy zagrażały sąsiednie Brandenburgia i Meklemburgia. A do tego wszystkiego nie było zgody wewnątrz państwa pomorskiego, bo walczył ze sobą kto tylko mógł: miasta ze szlachtą, miasta z duchowieństwem, książę z miastami, miasto Strzałów (dzisiejszy Stralsund w północnych Niemczech) wadziło się z rodem Barneków, Nakło wpadło w konflikt z rodem Szwerinów, szczecinianie darli koty ze starogardczykami, a kołobrzeżanie dokuczali biskupowi, kanonikom i okolicznej szlachcie.
Eryk dysponował małymi siłami zbrojnymi i choć przemierzał własne państwo z krańca na kraniec, nie mógł zaprowadzić w nim trwałego pokoju. Osiągnięciu takiego efektu mogłyby się przyczynić skarby po królu Eryku, ale księżna Zofia odmówiła wydania ich mężowi na prowadzenie wojny. Na tym tle doszło do pierwszego konfliktu książęcej pary.
Dalej było jeszcze gorzej, bo Eryk nie mógł dłużej utrzymywać się z boku konfliktu polsko-krzyżackiego. Oficjalnie opowiedział się przeciwko Zakonowi, ale prowadził z nim zakulisowe rozmowy. Dowiedział się o nich polski król Kazimierz Jagiellończyk i kazał obsadzić przekazany wcześniej Erykowi w lenno Lębork swoim wojskiem, aby zabezpieczyć miasto przed utratą w razie zdrady księcia. Postępek Kazimierza zdenerwował Eryka do tego stopnia, że porzucił on stronnictwo polskie i otwarcie przeszedł na stronę Krzyżaków. Takiej nielojalności polski władca nie zapomniał. Rok później najechał wraz z Tatarami ziemie pomorskie i zniszczył jego część ogniem i mieczem, a wojska Eryka rozbił.
Księżna - dyplomatka
W tej sytuacji jednym ratunkiem przed całkowitym upadkiem wydała się Erykowi II jego żona. Pamiętał on o tym, że kiedyś miała zostać małżonką Kazimierza Jagiellończyka i dlatego ubłagał ją, aby udała się do króla wyjednać łaski. Choć małżeństwo przeżywało kryzys, bo Zofia od początku opowiadała się tylko po stronie polskiej i nie zgadzała z przejściem Eryka na stronę Krzyżaków, księżna pojechała do obozu królewskiego pod Chojnicami. Zachowała się nawet dzienna data tej wizyty – 22 września 1461 roku. Piękna i dumna Zofia zrobiła na Kazimierzu Jagiellończyku piorunujące wrażenie. W tej chwili ujawniły się jej intelektualne talenty, o jakich wcześniej pisał kronikarz. Na wstępie księżna wyznała królowi, że „mąż jej Eryk, książę szczeciński, ciężką bardzo wiarołomstwa winą przeciw królowi i królestwu zgrzeszył, że ona sama, brzydząc się takim odstępstwem, od dawna z mężem nie dzieliła łoża, owszem przyprowadziwszy synów przed oblicze ojca, błagała go, aby ich pozabijał, iżby kiedyś nie byli u ludzi przedmiotem urągowiska.” Po takim przemówieniu i obsypaniu przez księżną komplementami Jagiellończyk oczarowany urodą i wdziękiem Zofii przebaczył zdradę jej mężowi. Po tym spotkaniu Kazimierz miał nawet żałować, że nie poślubił Zofii, która oprócz urody posiadała bogate skarby po stryju Eryku Pomorskim i dziedziczyła po nim także część Pomorza. W chwili małżeństwa z królem Polski dobra i ziemie przypadłyby Koronie.
W separacji na zawsze
Pomyślny efekt misji Zofii nie spowodował jednak zbliżenia między księżną a jej mężem. Zofia, mając niezależność finansową, nie potrzebowała wiarołomnego męża. Nie odmawiała jednak pomagać mu politycznie, gdyż ponownie pojechała posłować u króla polskiego w 1467 roku. Wówczas namawiała Kazimierza, aby pomógł Erykowi w rozwiązaniu sporu z Brandenburczykami. I tym razem udało się jej wkraść w łaski Jagiellona, bo władca wysłał swoich posłów do elektora brandenburskiego i to pomogło przedłużyć rozejm między stronami konfliktu.
Stosunki między książęcymi małżonkami popsuły się w tym czasie tak bardzo, że doszło do separacji i Zofia opuściła męża. Zabrała ze sobą dzieci (z wyjątkiem jednego syna, Warcisława) i przeniosła się do Darłowa. Okazała się dobrą gospodynią i pod jej okiem darłowski zamek został rozbudowany i zamieniony w reprezentacyjną rezydencję książęcą. Księżna nie zerwała całkowicie kontaktów ze swym mężem. Musiała wszak zadbać o przyszłość swoich dzieci i przekazanie im dziedzictwo ojca. O kontaktach małżonków świadczą licznie zachowane listy.
Tajemniczy marszałek dworu
W darłowskim zamku piękna księżna nie była sama. U jej boku znalazł się sławny rycerz Jan z Maszewa. Porzucił on dwór księcia Eryka, nie zgadzając się z jego polityką, choć byli i tacy, którzy twierdzili, że skłoniła go do tego miłość do Zofii. Faktem jest, że Jan przez wiele lat przebywał w Darłowie i często podróżował z księżną. Legenda mówi, że oboje przechadzali się po plaży, rozmyślali pod ogromnym dębem i przyglądali się niebu pełnemu gwiazd.
Przez stulecia księżna Zofia miała wśród pomorskich historyków (głównie Niemców) złą opinię. Dostało się jej za to, że starała się wzmacniać wpływy polskie na coraz bardziej germańskim Pomorzu. Posądzano ją o to, że wytruła swoich synów (w rzeczywistości zmarli oni na zarazę) z wyjątkiem Bogusława, który został rzekomo wcześniej ostrzeżony przed zjedzeniem zatrutego chleba. Księżna miała też nie interesować się zupełnie małym Bogusławem, który biedny i głodny miał tułać się po ulicach. Dopiero chłop Hans Lange ulitował się nad nim i zabrał do siebie. W rzeczywistości księżna Zofia najprawdopodobniej oddała syna w przechowanie na wieś do znajomego chłopa, aby uchronić dziecko przed zarazami szalejącymi głównie w miastach. Dzięki temu Bogusław przeżył jako jedyny z rodzeństwa.
Dumna i mądra księżna
Mimo nieszczęścia rodzinnego i tragedii straty dziewięciorga dzieci Zofia zapisała się w historii jako sławna matka. Jej jedyny pozostały przy życiu syn Bogusław X miał wielkie zasługi dla Pomorza i doczekał się przydomka Wielki. To darłowska księżna zadbała o jego edukację wysyłając go na dwór króla polskiego w Krakowie. Tam młody książę uczył się m.in. u znanego kronikarza Jana Długosza. Ostatecznie Zofia doprowadziła do małżeństwa Bogusława z Anną, córką króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka. Księżna zmarła w 1497 roku w Słupsku i tam została pochowana w kościele dominikanów. Skarbów odziedziczonych po królu Eryku I strzeże do dziś, bo odmówiła ich przekazania nawet swojemu synowi Bogusławowi. Po śmierci księżnej jej bogactw nigdy nie znaleziono.
Zofia nie opuściła po śmierci swojego ukochanego Darłowa. Są tacy, którzy przysięgają, że widzieli księżną jako Białą Damę, która wyłania się ze ścian i w lekkich pantoflach, zwiewnej sukni i bursztynowym naszyjniku przechadza się po zamku. W ręku trzyma lichtarz z płonącą świecą, co ma symbolizować, że nadal pilnuje rozbudowanej przez siebie warowni. Dokąd zmierza księżna? Podobno na spotkanie ukochanego z Jana z Maszewa, bo prawdziwa miłość jest wieczna.

Autor: Marcin Prusak

 

REKLAMA


mt_ignore

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :