facebook

Będzie film o Aktion Saybusch PDF Print Adres email
Kultura
Wtorek, 09 lutego 2016 08:16

planPo niespełna 3 latach od premiery filmu „Jego oczami” o ks. Józefie Tischnerze, który obejrzeli widzowie w całej Polsce i za granią, oraz ponad roku od wydania książki pod tym samym tytułem, Szymon J. Wróbel zaczyna zdjęcia do nowego niezależnego dokumentu. Tym razem temat związany z Żywiecczyzną, dotyczący historii z początku II Wojny Światowej, czyli „Aktion Saybusch”. „Z domu...”, ma być dokumentem, bez archiwalnych zdjęć, adresowanym do młodych widzów.

 

Pierwsza sesja zdjęciowa wykonana w Parku Etnograficznym w Ślemieniu już za nami. „Z domu...” to niezależny dokument przybliżający historię „Aktion Saybusch”, czyli jednej z największych akcji wysiedleńczych w historii II wojny światowej. Operacja ta przeprowadzona była przez wojska niemieckie i hitlerowską policję w czasie okupacji Polski. Akcja polegała na wysiedleniu od 20 do 50 tys. mieszkańców powiatu żywieckiego na tereny Generalnego Gubernatorstwa i wprowadzeniu na ich miejsce osadników niemieckich. Ten film ma być opowieścią o dramacie, jaki przeżyli mieszkańcy Żywiecczyzny, o nadziei, ale przede wszystkim o aktualnych do dnia dzisiejszego synonimach domu, jako miejsca, w którym czujemy się najbezpieczniej, miejsca, za którym się tęskni, do którego chce się wracać. Film zrealizowany będzie bez archiwalnych zdjęć. Ma to być dokument adresowany do młodych odbiorców.Rozmawiamy z Szymonem Wróblem,
twórcą nowego filmu.

Czemu wysiedlenia?
To była jedna z największych akcji wysiedleńczych w historii II wojny światowej. Wydarzyła się właśnie na Żywiecczyźnie. W tej historii znalazłem pewien uniwersalizm. Obecnie na świecie ludzie nadal pozbawiani są swojego domu z przyczyn religijnych, politycznych, sami je opuszczają z przyczyn ekonomicznych. Więc w tej historii z 1940 roku można się doszukiwać podobieństw. Opuszczenie domu, podróż w nieznane dla wysiedleńców to był wielki dramat, jaki mojemu pokoleniu nawet się nie śnił. Każdy z nich miał jednak nadzieję, że wróci w swoje rodzinne strony.

W jaki sposób chcesz o tym opowiedzieć?
Nie będzie archiwalnych zdjęć, więc to już pokazuje, że realizacyjnie będzie to film podobny do "Jego oczami". Uważam, że posługiwanie się archiwaliami to druga na skróty. My będziemy chcieli odtworzyć chwile z tamtych wydarzeń. Zagrać naturą, która przy moim pierwszy filmie okazała się językiem międzynarodowym. W scenach które będzie nagrywać wykorzystamy jedną z grup rekonstrukcyjnych, oraz lokalny teatr z MCK w Żywcu. Poza tym mogę zdradzić, że w napisach końcowych pojawią się przynajmniej dwa znane nazwiska. Myślę, że to będzie ciekawy dodatkowy walor tego filmu. Z jednej strony chciałbym oddać hołd wszystkim wysiedlonym, z drugiej strony tak atrakcyjnie pokazać ten temat, żeby zwrócić uwagę młodych ludzi, jak również widzów w innych częściach Polski.

Kto będzie w Twojej ekipie?
Główny role w ekipie powierzyłem tym samym ludziom, co przy filmie "Jego oczami". Mam do nich pełne zaufanie, bo to z jednej strony profesjonaliści, a z drugiej są pasjonatami w swoich dziedzinach. Pierwszym operatorem i montażystą jest Krzysztof Kalisz, za dźwięk odpowiada Bartosz Idzi. Poza tym drugim operatorem jest Dominik Cendrzak z Żywca, z którym kiedyś zrobiłem krótki filmik o Władysławie Klinowskiej. W roli kierownika produkcji przy tym filmie debiutuje Sylwia Pietyra, fotos robi Przemek Burczak, dyżurnym planu jest z kolei młody, ambitny Łukasz Hudecki. Tak przedstawia się trzon ekipy, która będzie się powiększać i dojdzie do niej jeszcze kilka ciekawych osób. Jaką pracę macie jeszcze do wykonania?
Jesteśmy po pierwszym dni zdjęciowym w Skansenie w Ślemieniu, gdzie nagraliśmy m.in. kluczową dla filmu rozmowę. Teraz montujemy, czekamy na lepszą pogodę i szukamy środków na dokończenie filmu.

Z jakich źródeł korzystacie?
Na etapie dokumentacji korzystaliśmy z większości dostępnych materiałów na tematy wysiedleń. Rozmawialiśmy ze świadkami tych wydarzeń. Te historie były do siebie bardzo podobne. Na planie korzystamy z konsultanta historycznego, jest pod telefonem i w razie wątpliwości dzwonię do niego z pytaniem co mogło wtedy być, a co nie.

Kto wystąpi w filmie?
Będzie dwóch bohaterów, grupa rekonstrukcyjna, lokalny teatr z MCK – o tym już wspominałem. W filmie pojawi się też znany m.in. z "Sali Samobójców" Bartosz Gelner. Kto ostatecznie w jakiej roli wystąpi, to mam nadzieję będzie można zobaczyć we wrześniu w kinach. Chciałbym, żeby ten film pokazany był w całej Polsce, jak również za granicą, żeby wywołał dyskusję. Wojciech Smarzowski kiedyś pięknie powiedział "Robię filmy po to, żeby wzruszały, prowokowały – taki jest punkt wyjścia, inaczej nie ma sensu wyciągać kamery." Dokładnie tak samo myślę ...

Dziekuję za rozmowę.

Rozmawiał
Tomasz Matlakiewicz

z domu_film_sz.j.wrbla_lemie_04.01.2016_ii_61

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :