facebook

Czy Ratoń wyjdzie z mroku? PDF Print Adres email
Kultura
Środa, 18 maja 2011 07:23

- Umierał samotnie, w samym centrum Warszawy, wśród butelek po wodzie brzozowej, odoru denaturatu, na posłanym szmatami tapczaniku. Poeta Kazimierz Ratoń.

Mówią o nim: poeta przeklęty, poeta-gruźlik, epileptyk, alkoholik, żywy trup, fantom, upiór nieśmiertelności, kloszard. Niektórzy uważali go za chorego psychicznie, a jego turpistyczną poezję określano mianem „agonii oddychającego jeszcze mięsa”. Dziś stawia się go w szeregu poetów wyklętych, nawet z takimi gigantami jak Rafał Wojaczek, Stanisław Grochowiak czy Edward Stachura, choć oczywiście nigdy nie miał takiej sławy jak oni. Wokół Kazimierza Ratonia powstają legendy, takie jak choćby ta o jego śmierci. Jedni twierdzą, że znaleziono go martwego w zaspie śnieżnej. - Jest to ponoć jedynie legenda, zaś faktycznie śmierć zastała go w obskurnym lokum przy Emilii Plater, w którym zwykle roiło się od prostytutek i drobnych przestępców, mających swój udział w jego drodze ku światłu śmierci – pisze na ten temat, badaczka jego twórczości, Marzena Dobner. O tym, jak bardzo był już wtedy opuszczony miał świadczyć fakt, że ciało znaleziono dopiero tydzień później, a pochowała go opieka społeczna na Żoliborzu.
- Umierał samotnie, w samym centrum Warszawy, wśród butelek po wodzie brzozowej, odoru denaturatu, na posłanym szmatami tapczaniku. Poeta Kazimierz Ratoń. – tak w latach dziewięćdziesiątych opisał jego śmierć Bogdan Bocheński w Nowej Trybunie Opolskiej.

O tym jak żył niech świadczą dwa poniższe cytaty, które znaleźliśmy na stronach poświęconych jego osobie:

„Przez całe życie odpychał niekonwencjonalnym zachowaniem, dosadnym wysławianiem sie, niespójnością wypowiadanych kwestii (uważano go za chorego psychicznie).
A także, w pewnym momencie życia, odpychał swoim wyglądem kloszarda: wiecznie pijanego, brudnego, chorego szaleńca. Zaniedbaną, nie leczoną gruźlicę doprowadził do stanu, w którym niewiele można już było poradzić, jedynie czekać na śmierć. Na tę śmierć czekał Ratoń przez wiele lat.”
Marzena Dobner: O Ratoniu – w 25 lat po śmierci, http://niedoczytania.pl/o-ratoniu-%E2%80%93-w-25-lat-po-smierci/


„Od dziewiątego roku życia poeta zmagał się z gruźlicą. Dwa lata później choroba ogarnęła kości. Ponad rok zakuty w gips, przebywał potem w sanatorium. Choroba jednak wielokrotnie dawała o sobie znać. Pod koniec życia Ratonia zniszczyła większość narządów, łącznie z mózgiem i skórą. W zaawansowanym stadium choroby Ratoń mógł więc obserwować w lustrze, jak rozpada mu się twarz. Po przebytym zapaleniu stawu kolanowego kulał do końca życia. Cierpiał ponadto na padaczkę.”
http://k.raton.elilart.pl/

Nie jego życiorys jednak, ale twórczość winna jest zgłębiania. Ratoń uznawany jest dziś za jednego z najwybitniejszych polskich poetów drugiej polowy ubiegłego wieku. Tymczasem w Żywcu, mimo że tutaj mieszkał przez jakiś czas i uczęszczał do tutejszego liceum im. Mikołaja Kopernika, mało kto o nim pamięta. Jest szansa, żeby to zmienić. Żywiecka Fundacja Rozwoju ogłosiła konkurs "Zapomniane ślady poety. Kazimierz Ratoń - epizod żywiecki" organizowany w ramach projektu pod tym samym tytułem. - Zapraszamy serdecznie do udziału wszystkich, którzy chcieliby podzielić sie swoimi umiejętnościami i szukają możliwości by ukazać własną interpretację i wrażliwość dla poezji współczesnej – zachęca koordynatorka projektu Anna Jafernik. – Sam projekt ma na celu udokumentowanie obecności Kazimierza Ratonia w Żywcu. Ponieważ miało to miejsce ponad 50 lat temu, liczymy na pomoc tych, którzy mogą na temat Kazimierza Ratonia w Żywcu coś wiedzieć, pamiętać i chcieć się tym podzielić.
Nabór prac trwa do 31 maja. Laureaci konkursu będą nagrodzeni, a prace zostaną zaprezentowane na wystawie.

Wszelkie informacje odnośnie konkursu znajdują się na stronie www.zfr.beskidy.org.pl w zakładce: Zapomniane ślady poety. Kazimierz Ratoń - epizod żywiecki. Osoby, które pamiętają Ratonia, mają jakieś pamiątki po nim, bądź fotografie prosimy o kontakt mailowy z fundacją pod adresem: CLOAKING , lub z naszą redakcją CLOAKING .

Tomasz Matlakiewicz


 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :