facebook
Zaczęło się od krzyża PDF Print Adres email
Społeczeństwo
Czwartek, 08 października 2009 09:39

Do późnych godzin nocnych mieszkańcy Radziechów ustawiali XII. stację Drogi Krzyżowej. To już ostatni z elementów Golgoty Beskidów, którą nazajutrz w sobotę 12 września uroczyście poświęcono.

Ok. 2 tys. osób wzięło udział w uroczystości poświęcenia Golgoty Beskidów.


Niezwykłe miejsce
- Tą stację pod względem artystycznym cenię najbardziej. Dlatego jest ona najbardziej eksponowana i dlatego to ją zostawiłem na koniec - podkreśla prof. Czesław Dźwigaj, twórca Golgoty Beskidów. Przyjechał do Radziechów na sobotnie uroczystości, w których wzięło udział prawie 2 tys. wiernych. Tuż przed mszą świętą prawie godzinny koncert dał Józef Skrzek. W rozmowie z GŻ przyznaje, że to miejsce jest niezwykłe: - Na pewno jest to miejsce ciekawe. Czuję jego niezwykłość. Dobrze pamiętam ubiegłoroczny koncert na Matysce, który dopełniła natura - z tęczami, które pojawiły się na horyzoncie i burzami, które ominęły nas o włos. Ludzie włożyli w powstanie tej drogi wiele serca, oni w to wierzą, nawet jeśli dla innych te stacje mogą być kontrowersyjne.


Uroczystej mszy świętej przewodniczył Ordynariusz Diecezji Bielsko-Żywieckiej biskup Tadeusz Rakoczy. Wspólnie z nim odprawiali: Władysław Fidelus, proboszcz konkatedry w Żywcu, Stanisław Bogacz dziekan Dekanatu Radziechowskiego oraz ksiądz Ryszard Kubasiak.


- Przed laty w roku jubileuszowym, razem z waszym ś.p. księdzem prałatem Stanisławem Gawlikiem ustawiliście ten krzyż - zwrócił się w homilii do wiernych biskup. - Pamiętamy ten trud, ale i radość, gdy został tutaj umieszczony. Jest on niemym ale i wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, ten krzyż patrzy w stronę Żywca i Bielska-Białej, Oświęcimia i Wadowic. Patrzy w kierunku Beskidu Małego, Beskidu Śląskiego i Żywieckiego... Dzięki wielkiej ofiarności parafian i różnych znanych oraz anonimowych darczyńców powstała ta niezwykła Droga Krzyżowa. Jej stacje znajdują się w miejscu wcześniejszych prowizorycznych kapliczek. Wielu parafian ofiarowało swoje działki, aby na nich stanęły te stacje. Są one również monumentalne jak milenijny krzyż... Wszystko zaczęło się od tego 29-metrowego krzyża, który w 2000 roku stanął na szczycie Matyski.

Najpierw stanął Krzyż

14 września 2000 roku na szczycie Matyski stanął 29-metrowy krzyż. Postawiono go dla uczczenia Roku Jubileuszowego. Krzyż szybko stał się miejscem organizowania wielu uroczystości i spotkań wiernych, którzy aby tutaj dojść, musieli przebyć ponad kilometrową drogę pod górę na szczyt Matyski. Niedługo potem wierni, razem z ówczesnym proboszczem Stanisławem Gawlikiem, postanowili stworzyć tutaj monumentalną drogę krzyżową. Nazwano ją Golgotą Beskidów. Autorem projektu i wykonawcą wszystkich stacji został prof. Czesław Dźwigaj. - Początkowo nie chciałem się podjąć tego zadania - przyznaje profesor. - Proboszcz namawiał mnie tak długo, aż wreszcie się zgodziłem. Całość miała powstać w ciągu 7-8 lat. Spodziewaliśmy się, że otwarcie może nastąpić, przy optymistycznym wariancie, najwcześniej w 2010 roku. Ale dobroć i zaangażowanie sponsorów i parafian sprawiły, że udało się wcześniej.

Ksiądz Gawlik nie dożył ukończenia całego dzieła. Zmarł nagle 3 sierpnia 2004 roku. W tym samym dniu, przed śmiercią zdążył dokonać odbioru pierwszej z zamówionych stacji - Złożenie do Grobu. Dzieło rozpoczęte przez ks. Stanisława Gawlika kontynuował nowy proboszcz, ks. Ryszard Kubasiak. Kolejne stacje stawiano na drodze sukcesywnie z każdym rokiem. Po pięciu latach czternaście monumentalnych, spiżowych konstrukcji jest już gotowych. Ich budowa pochłonęła ponad milion złotych.

Piętno masonów
O Golgocie Beskidów tuż przed jej otwarciem głośno zrobiło się również za sprawą rzekomych symboli masońskich, które prof. Dźwigaj miał przemycić do poszczególnych projektów. Maria Kominek z zakonu Dominikanów Świeckich zamieściła w internecie obszerny artykuł, w którym przedstawia po kolei każdą ze stacji dowodząc, że jej wymowa jest co najmniej niejednoznaczna. Domaga się usunięcia wszystkich elementów, które mogłyby nasuwać skojarzenia z ideologią masońską. Jej poglądy zyskały kilku zwolenników również wśród okolicznych mieszkańców. Inni z kolei zaczęli się obawiać, że Golgota może w ogóle nie zostać poświęcona, tym bardziej, że na miesiąc przed jej otwarciem w wielu miejscowościach na Żywiecczyźnie, na drzewach i tablicach pojawiły się anonimowe ogłoszenia; „Uwaga! Golgota Beskidów drogą krzyżową szatana. Ostrzegają katolicy!”.

Profesor Dźwigaj, który zapewnia, że jest osobą religijną, przyznaje, był zaskoczony takim obrotem sprawy. - Absolutnie nie spodziewałem się takiej dziwnej interpretacji. Ci biedni ludzie, którzy kontestowali, robili to przecież w dobrej wierze. Do momentu otwarcia, kuria w żaden sposób nie ustosunkowała się do tych rewelacji. Wyraźnym potwierdzeniem, że władze kościelne nie podzielają kontrowersyjnych poglądów katolickiej publicystki, jest jednak obecność na uroczystości biskupa Tadeusza Rakoczego, który osobiście poświecił całe dzieło. Nie jedynym zresztą. Biskup kilkakrotnie zwracał się do obecnego na otwarciu prof. Czesława Dźwigaja, choćby w ten sposób - Drogi artysto, który poprzez twórczość podnosisz nasze serce ku tajemnicy Boga.

W homilii biskup osobiście podziękował artyście. - Gorąco dziękuję obecnemu tu Czesławowi Dźwigajowi. Jego dzieła artystyczne, które są owocem wielkiego talentu i żywej wiary, a zwłaszcza pomniki sługi bożego Jana Pawła II rozsiane są po całym świecie. Dzięki jego artystycznym zdolnościom i natchnieniu, którego szuka w modlitwie, mogło powstać to wyjątkowe w swoim rodzaju dzieło. Ileż trzeba czasu i wrażliwości, aby wydobyć szczegół w przedstawionych po mistrzowsku stacjach. Każda z nich jest odrębnym dziełem, niczym ewangeliczny opis męki pańskiej. Przychodźmy tutaj chętnie i często, i przyprowadzajcie swoje dzieci, zapraszajcie krewnych i znajomych i niech przychodzą tu ludzie z całej Polski, i niech idą tą Via Crucis, która prowadzi, jak jerozolimska droga krzyżowa, na beskidzką Golgotę.
Tomasz Matlakiewicz

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :