facebook
W małych miasteczkach nie ma wielu poetów… PDF Print Adres email
Kultura
Środa, 19 października 2011 07:04

Karolina Okrzesik „Kto widział oczy tej kobiety nie ujrzy słońca”Dlatego krótka wzmianka w „Poezji” ze stycznia 1984 o tym, iż jeden z tzw. poetów wyklętych był uczniem żywieckiego LO, warta była większej uwagi. Mowa o Kazimierzu Ratoniu. Kiedy końcem 2010 roku ruszył projekt: „Zapomniane ślady poety: żywiecki epizod Kazimierza Ratonia”, wszystko wydawało się proste. A w każdym razie prostsze, niż się później okazało… Oto co udało się ustalić na temat żywieckiego epizodu w życiorysie Ratonia.

Uzyskane z dziennika szkolnego informacje: Kazimierz Ratoń był uczniem klasy VIIIa w roku szkolnym1956/57. Wpisany na listę uczniów pod numerem 32. We wrześniu do szkoły uczęszcza, ale już październik to okres absencji. Błędne okazało się założenie, że Ratoń mieszkał w Żywcu. Faktycznie mieszkał w Węgierskiej Górce, numer domu 3. Po wprowadzeniu nazw ulic nastąpiła zmiana numeracji i ustalenie, który to budynek okazało się sporym problemem. Dopiero pojawienie się pani Anny – koleżanki Ratonia z dzieciństwa – wyjaśniło wątpliwości. Z jakiego powodu przestał uczęszczać do szkoły, kiedy nastąpiło przeniesienie do innej placówki i w jakich okolicznościach to zaistniało? Nie wiadomo. W archiwach LO nie ma – jak nam powiedziano – żadnych innych dokumentów dotyczących Ratonia.

Ogromną niespodzianką okazał się mail od Karola H. Bocka wysłany do Gazety Żywieckiej. Pochodzący z Żywca szwagier Kazimierza Ratonia przesłał, jak sam to określił: „Garść wspomnień o Kazimierzu Ratoniu, poecie (…)”. Ratoniowie, pojawili się na Żywiecczyźnie w roku 1951 lub 1952. Z Sosnowca wyjechali po śmierci ojca poety, Stanisława Ratonia. Kazimierz Ratoń (foto: ARC)Potwierdza to Karol Bock pisząc: - Ojciec Kazika, Mój Teść Stanisław Ratoń był adwokatem po U.J. 1932. Zmarł w 1951 r. i wtedy to Mama z dziećmi przeprowadziła się do Węgierskiej Górki, gdzie była urzędniczką w Nadleśnictwie L.P. wiele lat.

W dzienniku szkolnym w rubryce imiona i nazwisko rodziców (opiekunów) wpisano „Stanisław, Józefa”. Faktycznie matka poety miała na imię Zofia. Kazimierz chorował na gruźlicę, najprawdopodobniej kości. Lokalizacja była nieprzypadkowa: w dzienniku szkolnym w rubryce „Zawód rodziców (opiekunów) i miejsce pracy” widnieje wpis: „pracownik umysłowy w Nadleśnictwie Węgierska Górka”. Budynek w którym mieszkali Ratoniowe nazywany jest dworem lub dworkiem do dziś i mieści się naprzeciwko szkoły. Zajmowali tam jednopokojowe mieszkanie. Kazimierz mieszkał tam z matką i siostrą Ewą.

Około 10-letni Ratoń w początkowym okresie zamieszkiwania na Żywiecczyźnie nie opuszczał mieszkania. Z powodu postępującej gruźlicy na nogę (lub nogi) założono gips. Tak więc chłopiec spędzał całe dnie w łóżku. Nie jest jasne do końca, czy Ratoń uczęszczał do szkoły podstawowej w Górce. Wspomnienia są sprzeczne, albo więc po okresie nauczania indywidualnego pojawił się w szkole, albo – jak mówią inni - zaczął uczęszczać dopiero do szkoły w Żywcu. Ze wspomnień koleżanek Kazimierza wyłania się następujący obraz: - po okresie choroby utykał, nosił również okulary. Ale równocześnie pięknie tańczył modnego wówczas twista. Kazimierz był grzeczny i inteligentny. Jego życie było trudne i nieprzewidywalne.

W roku 1957 Ratoń wyjeżdża. Jego kolega z tamtych lat wspomina, że Ratoń wyjechał do Warszawy. Wiadomo, że uczył się także w Opolu, a potem bliżej – w Bielsku-Białej. Informacji jest niewiele. Mimo to, rozmowa z ówczesnymi sąsiadkami, koleżankami z dzieciństwa Kazimierza była bardzo emocjonalna i pełna barw. Ratoń był inny od dzieci, z którymi spędzał czas. Zwykle na uboczu, poza grupą, choć nie wycofany. Nikt nie pamięta, by już wtedy podejmował jakieś próby poetyckie, ale mocno akcentowana była jego erudycja i wrażliwość.

Anna Barabasz

Zapomniane ślady poety. Żywiecki epizod Kazimierza Ratonia” to projekt realizowany przez Annę Barabasz i Annę Jafernik z Żywieckiej Fundacji Rozwoju, finansowany ze środków Urzędu Miasta Żywca i Starostwa Powiatowego w Żywcu.

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :