facebook
Dorwać Rohana! PDF Print Adres email
Historia
Czwartek, 12 stycznia 2012 08:23

Nie udalo nam się dotrzeć do fotografii Ruperta Rohana. Na zdjęciu parada NSDAP orzanizowana w 1941 r. w Żywcu. (foto: archiwum prywatne W. Bułki)O tym, żeby go dorwać, marzyli zarówno partyzanci, jak i zwykli mieszkańcy Lipowej i Radziechów. W styczniu mija 72 rocznica rozstrzelania 37 mieszkańców gminy Lipowa, których aresztował i torturował Rupert Rohan.

Kat miejscowej ludności, fanatyczny hitlerowiec, sadysta – tak najczęściej mówi się o Rupercie Rohanie, który w czasie okupacji niemieckiej pełnił funkcję komendanta policji najpierw w Lipowej potem w Radziechowach. Słynął z brutalności. - Był znany z tego, ze bez powodu bił i znieważał polskich mieszkanców tych wsi – tak charakteryzują go prokuratorzy z IPN, którzy do listopada 2004 roku prowadzili śledztwo w jego sprawie. Zarzucano mu zbrodnie przeciwko ludzkości, m.in. z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności z motywów  narodowościowych i politycznych osób narodowości polskiej, bicia, znęcania się i stosowania tortur, ludobójstwa. To on aresztował w grudniu 1939 roku a później torturował, 40 osób podejrzewanych o ukrywanie broni, jaką zostawiły tutaj wycofujące się po kampanii wrześniowej polscy żołnierze. W styczniu 1940 roku 37 z nich rozstrzelano w Katowicach. Wśród nich był proboszcz z Lipowej ks. Ferdynand Sznajdrowicz. Miejscem egzekucji miała być cegielnia Grunfelda w Katowicach.

Co do tego, kto zdradził lipowian źródła nie są jednomyślne. H. Woźniak w książce Partyzanci Armii Krajowej Ziemi Żywieckiej 1942 - 1947 podaje, że zdradził szpicel Marcin Pietrzak. 11 września 1943 dosięgli go partyzanci z oddziału AK „Beskid Zachodni” i wykonali na nim wyrok śmierci. Tymczasem jak wynika z dokumentów IPN zarzuty konfi dencji w tej sprawie postawiono Władysławowi Durajowi (sąd uniewinnił go jednak i oczyścił z zarzutów) oraz Antoniemu Żerdzińskiemu, który jako konfident policji niemieckiej i tłumacz donosił kto posiada broń, brał udział w aresztowaniach, a nawet znęcał się nad więźniami i groził torturami, chcą wymusić na więźniach przyznanie się do winy. W maju 1946 roku sąd skazał go na 7 lat pozbawienia wolności.
Z akt śledztwa, które w kwietniu 2003 roku podjęła ówczesna Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie, możemy dowiedzieć się również o innych jego wyczynach, które miały obciążać go jako ludobójcę. We wrześniu 1943 roku, ujął i odstawił do Bielska-Białej czterech radzieckich jeńców wojennych – zbiegów z obozu jenieckiego. Śledczy odnotowują również podobne zdarzenie, które miało miejsce rok później. W listopadzie 1944 roku Rohan wraz z innym żandarmem eskortował ośmiu jeńcow radzieckich. - … bił ich, kopał i krzyczał, że będą spaleni w Oświęcimiu – tak przedstawiają to akta sprawy. Ostatnie z wydarzeń, które miało miejsce latem 42 lub 43 roku, opisane w aktach sprawy, dotyczy pościgu i zastrzelenia młodego mężczyzny, prawdopodobnie ze Śląska (jego tożsamości nie udało się ustalić). W pościgu oprócz Rohana brali udział również inni żandarmi oraz osadnicy niemieccy. – Ścigany został zabity strzałem w plecy przez Ruperta Rohana. W/w po całym zdarzeniu kopał zwłoki zastrzelonego – czytamy w aktach sprawy.
Nic dziwnego że na komendanta polowali partyzanci i mieszkańcy. O mały włos sprawiedliwość dosięgłaby go wiosną 1945 roku, kiedy tuż przed wycofywaniem z Żywiecczyzny wojsk niemieckich, zamach na Rohana przeprowadziło trzech mieszkańców Radziechów: Aleksander Michalski, Stefan Mika i Tadeusz Karasiński, szewc i dwaj synowie rolników. Zasadzili się na niego w stodole, naprzeciwko posterunku żandarmerii w Radziechowach. Mieli tyko pistolety i jeden granat. Zgodnie z planem mieli go ostrzelać, kiedy zwyczajowo o 7 rano wychodzi z posterunku i udaje się na objazd terenu. Szczęście sprzyjało jednak komendantowi. Zamachowcy chybili, raniąc jedynie hitlerowca w nogi. Odwieziono go do szpitala polowego, Wehrmacht zaś w odwecie spalił zabudowania na posesji z której strzelano do żandarma. Zapewne tylko wizja zbliżających się wojsk radzieckich zniechęciła Niemców do rozstrzelania mężczyzn, których w odwecie aresztowali.
Rohann uszedł więc przed sprawiedliwością. Co jeszcze o nim wiemy? Urodził się 1899 roku w austriackiej miejscowości Brand na pograniczu austriacko-czeskim), a mieszkał w Gopfritz an der Wild (powiat Niderdonau). W żandarmerii dorobił się stopnia Meister Der Gendarmerie, (odpowiednik sierżanta sztabowego w Wermachcie). Mieszkańcy wspominają, że brutalny komendant zarówno zimą, jak i latem na rękach nosił rękawiczki. Po wojnie miał zamieszkać w okolicach Wiednia i zajmować się prowadzeniem gospodarstwa. Tak wynika z listu, który Rohan po wojnie w 1948 roku wysłał do proboszcza parafi i w Radziechowych. Pytał w nim proboszcza, co słychać u mieszkańców. Czy wysłanie tego listu podyktowane było zuchwałością ludobójcy, faktycznym zainteresowaniem losem mieszkańców, czy też jeszcze innymi pobudkami, tego nie wiemy. Sam list, do dziś się nie zachował. Zniszczył go proboszcz. Śledczy z IPN ustalili natomiast, że Rupert Rohan zmarł 16 grudnia 1973 roku w Wiedniu. Dożył 74 lat. Śledztwo, z uwagi na śmierć podejrzanego umorzono.


Władysław Bułka

Tomasz Matlakiewicz

 

Dodaj swój komentarz

Imię :
Komentarz :